Zwiedzamy północ II

Wracamy do opowieści z podróży na północ. Gdy drugiego dnia obudziliśmy się rano, od razu wiedzieliśmy, że trzeba zaraz po śniadaniu wyruszyć zwiedzić pobliskie jaskinie. Wyposażeni w czołówki, buty i dobre humory wyruszliśmy podziwiać nowozelandzkie stalaktyty i stalagmity. Okazało się, że jako bonus w jaskiniach czekały na nas węgorze oraz świecące w ciemności robaczki.

trampki2

Po zdobywaniu jaskiń dotarło do nas, że jesteśmy głodni, pojechaliśmy więc do centrum Whangarei na typowo nowozelandzkie śniadanie, czyli jajka po benedyktyśku – tosty + awokado + jajka sadzone + sos holenderski. Dance aż się uszy trzęsły ze szczęścia 😉 Mniam!

jajka

Po jedzeniu wyruszliśmy w poszukiwaniu plaży, na której Kuba z Gawim mogliby się nauczyć surfować. Dobrym miejscem miała być plaża Ocean Beach. Po przybyciu na miejsce okazało się, że plaża jest…pusta, więc nie było szans na surfowanie, zamiast tego mogliśby podziwiać piękne widoki, a Kuba nawet się kąpał!

ocean_beach

trampki4

Na koniec dnia dotarliśmy do plaży 90-miles Beach, która tak naprawdę nie ma 90 mil, a 90 kilometrów i jest najdłuższą drogą krajową na świecie, która prowadzi po plaży! I faktycznie, jeździły nią samochody i motory, a przed wjazdem na plażę były znaki ostrzegawcze, żeby bez napędu na cztery koła samochodem raczej nie wjeżdżać.

trampki6

I tak oto zbliżaliśmy się coraz bardziej do samej północy północnej wyspy, ale o tym już w kolejnym poście.

You Might Also Like