Zagubiony Świat, czyli wizyta w Waitomo Caves

U nas za oknem powoli zagląda wiosna, a w naszych wpisach wciąż wracamy do letnich przygód. Dziś propozycja na bardzo gorące dni w Nowej Zelandii, lub na te bardziej deszczowe, kiedy to chcemy gdzieś się schować. Schodzimy do podziemi, do jaskiń Waitomo Caves.

Waitomo Caves, to miejscowość oddalona o około 2,5h jazdy samochodem na południe od Auckland. Waitomo to wyraz pochodzenia maoryskiego, które składa się z dwóch części: ‘Wai’, czyli woda oraz ’tomo’, czyli dziura, wejście lub jaskinia. Tłumacząc z maoryskiego nazwę ‘Waitomo’ można dosłownie rozumieć jako ‘Strumień, który wpływa do dziury w ziemi(jaskini)’.
Maorysi nazwę rozumieją, jednak, aby była ona równie zrozumiała dla imigrantów i oczywiście turystów to do oryginalnej nazwy miasteczka jak i regionu dodano wyraz ’Caves’. Co jest trochę zabawne, bo oznacza to trochę jakby mówić ’Strumiem z jaskiń jaskiń’.

waitomo-glowworm-caves

30 milionów lat temu obszar Waitomo znajdował się pod powierzchnią oceanu a obecnie jest jednym z piękniejszych regionów Nowej Zelandii, którego największą atrakcją jest system wapiennych jaskiń, który ciągnie się kilometrami pod powierzchnią ziemi. Nie udało nam się znaleźć dokładnej liczby jaskiń w regionie, ale nasz przewodnik wspomniał coś o około tysiącu. Spory problem z jaskiniami mają farmerzy, których inwentarz czasem się kurczy, gdyż takie ciekawskie zwierzę jakim jest ? (owca) wpadnie czasem do jakiejś jaskini no i cóż, rzadko wychodzi z tego cało…
Co ciekawe, jaskinie w Nowej Zelandii są własnością farmera, który jest właścicielem terenu znajdującego się nad jaskinią. To oni muszę o nią ‘dbać’ i ewentualnie otoczyć płotem dziury, by zapobiec dalszemu uszczuplaniu inwentarza. To farmerzy również czerpią zysk z wszelkich atrakcji, które odbywają się w jaskiniach (zazwyczaj podnajmują jaskinie firmie, która profesjonalnie zajmuje się turystyką jaskiniową).

Co zobaczyć w Waitomo?

Coś dla każdego:

1. Coś co możemy zaproponować każdemu to wizyta w jaskini, która słynie ze swojej ogromnej ilości świecących robaczków, czyli tzw. glow worms. Wycieczka trwa około 45-60 minut i składa się z oprowadzania po jaskini i opisu jej wapiennych form krasowych. Tu Was oszukiwać nie będziemy, kto był w polskich lub słowackich jaskiniach to nic nowego nie zobaczy a wręcz może czuć się lekko zawiedziony. Ale, ale! Najpiękniejszym i najlepszym etapem wycieczki jest załadowanie się na łódkę i podziwianie rozświetlonego sklepienia ciemnej jak noc jaskini przez robaczki. Coś przepięknego! Wyglądało to jak sklepienie przeogromnej sali balowej. Zatem dla samej tej chwili zdecydowanie warto!
Cena to około $50 od osoby.

Jak wyglądają takie robaczki?

2. W okolicy jest oczywiście znacznie więcej jaskiń, które możecie zwiedzać jeśli tylko macie trochę czasu i ochoty.

3. Kilka tras spacerowych w okolicy:

Coś dla tych bardziej odważnych i tych mniej (jak ja), ale lubiących wyzwania:

1. Black water rafting – czyli spływ w jaskini, oczywiście po ciemku, w piankach. Black water rafting to trochę zabawy w wodzie po ciemku. Siedzisz wygodnie w oponie i spokojnie spływasz z przystankami na skoki do wody czy wspinaczki za wodospad itp.
2. Lost World Adventure – to z kolei wycieczka, na którą ruszuliśmy z moim uzależnionym od adrenaliny bratem. My wybraliśmy opcję 4-godzinną, dłuższa (7 godzin) wersja (tzw.mokra) zakłada zmoczenie się i bieganie po wodospadach i skoki ze skalnych półek.
Na samym początku imprezy dostajecie piękne niebieskie kombinezony, a trampki trzeba wymienić na kalosze (warto wybrać mniejsze niż większe, co by z nóg nie spadły) oraz cały sprzęt. Potem instrukcja – ‘jak przeżyć’ i jak korzystać z uprzęży oraz małe próby wpinania/przepinania itp. Atrakcja zaczyna się zjazdem na linie, 100m w głąb do jaskini! Przerażające uczucie zwłaszcza jak okazuje się, że na linie zjeżdżasz sam. Nawet teraz, po kilku miesiącach, na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Najgorszy moment: gdy masz przejść przez barierkę wysuniętego nad przepaść pomostu.

waitomo-danka-wisi

waitomo-liny

Na całe szczęście odwaga wraca w momencie, gdy czujesz, że uprzęż Cię trzyma, a Ty sam nie spadasz w dół. Na jednego instruktora przypada 4 głodnych wrażeń szaleńców, więc można czuć się w miarę bezpiecznie. Po zjeździe zwiedzacie jaskinie, kilka fotek dla potomności no i oczywiście robaki, bez których wizyta w tutejszych jaskiniach nie byłaby pełna (choć nie jest to tak duża kolonia jak w jaskini opisanej powyżej).

waitomo-jacek

waitomo-latarki

Na czas podziwiania robaków, nasz instruktor zostawił nas samych w ciemnościach. Oj poczuliśmy się malutcy. Do tego płynący opodal strumień i te przelatujące przez głowę myśli Czy on po nas wróci? i Gdzie tu jest łazienka?
Całość wycieczki kończy się wspinaczką po 30 metrowej drabinie. Niby nic, dopóki nie uświadomisz sobie, że to jak wspinaczka na około 12 piętrowy budynek. Jacek był najszybszym wspinaczem z całej grupy – szalony!

Takie i zapewne jeszcze więcej atrakcji, których jeszcze nie odkryliśmy czekają na Was w Waitomo! Dajcie znać czy odwiedzaliście i czy Wam się podobało!

I mały filmik na podsumownanie:

You Might Also Like