Sydney, dzień II – rekiny, koala, plaża Manly i miasto nocą

Drugi dzień w Sydney postanowiliśmy rozpocząć od późnego wstawania i leniwego poranka, aby nabrać energii po męczącym poprzednim dniu. A w planach było sporo atrakcji, więc każdy zapas energii był na wagę złota.

Całe szczęście, w czwartek pogoda była dla nas ciut łaskawsza i temperatura nie przekraczała 25-28 stopni, więc spacerowanie po mieście było całkiem przyjemne (trzeba było jednak cały czas pamiętać o nawadnianiu się, okularach przeciwsłonecznych oraz smarowaniu kremem do opalania!).

Zwiedzanie rozpoczęliśmy słynnego centrum handlowego Queen Victoria Building, w których królował przepych, ogromna choinka świąteczna oraz Święty Mikołaj, który czekał na grzeczne dzieci 🙂

Kolejnym punktem dnia była wizyta w wielkim akwarium (SEALIFE Aquarium), gdzie mogliśmy przybliżyć sobie australijską faunę wodną, włącznie z płaszczkami, rekinami i syreną morską.

plaszczka

kubazolwie

Jeszcze przed przyjazdem do Sydney, Danka miała w zasadzie tylko jedno wymaganie – muszę zobaczyć koalę! Nie było zatem wyjścia i skierowaliśmy nasze kroki do małego zoo w centrum miasta (Wildlife). Mogliśmy tam spotkać krokodyle, kangury, motyle, wszelkiej maści jaszczurki, no i oczywiście koale! Mieliśmy ogromne szczęście, bo zwierzaki były bardzo aktywne w czasie naszej wizyty (normalnie śpią po około 20 godzin dziennie) i uśmiechały się do Danki prawie przez cały czas – możecie sobie wyobrazić jak szczęśliwa była Danka w tym momencie 🙂

koala1

motyl

kubamotyl

kangury

kubakoala

Z zoo wybraliśmy się promem na plażę Manly, która znajduje się w północnej części miasta. Po około 30 minutach podróży naszym oczom ukazała się piękna piaszczysta plaża. Szybko wskoczyliśmy w stroje kąpielowe i chłodziliśmy się w oceanie, próbując nie dać się utopić wielkim falom 🙂

manly

kubaplaza

Po około dwóch godzinach dobrej zabawy i odpoczynku, ruszyliśmy na jeden ze spacerów wybrzeżem. Spacer prowadzi przez dwa fragmenty parku narodowego, więc można zaznać tam namiastki australijskiej przyrody, z buszem, jaszczurkami, pająkami i pięknymi widokami.

spacer

jaszczurka

zatoka

Po powrocie do przystani promowej, skorzystaliśmy z porady Wojtka Bońkowskiego (dzięki Wojtku!) i zjedliśmy pyszną kolację w Papi Chulo. Danka zamówiła dla siebie porchettę, ja natomiast żeberka jagnięce. Do tego jako aperitif do kieliszków trafił australijski Riesling, a do jedzenia dobraliśmy Shiraza. Zarówno jedzenie, obsługa, jak i jedzenie na wysokim poziomie 🙂

papichulo

dankariesling

porchetta

zeberka

pokolacji

Po kolacji wskoczyliśmy na prom i podziwialiśmy panoramę Sydney nocą 🙂

sydneynoc

operanoc

Praktyczne informacje:
– Na wizytę w akwarium i zoo trzeba przeznaczyć po około 1,5 godziny.
– Jeśli planujecie zwiedzenie zarówno akwarium, zoo, wieży w Sydney i kilku innych atrakcji, to warto rozważyć bilet combo, który pozwoli Wam zaoszczędzić sporo dolarów.
– Z plaży Manley można ruszyć na kilka spacerów. Jednym z nich jest Spit to Manly Coastal Walk, trwa on jednak około 5 godzin. My wybraliśmy spacer dwugodzinny kierujący na wschód. Przy przystani promowej w Manley znajdziecie punkt informacji turystycznej, gdzie chętnie Wam doradzą, gdzie warto się przejść i co zobaczyć 🙂

You Might Also Like