Sydney, dzień I – Opera i centrum

Budzik zaczął dzwonić niemiłosiernie o 03:45 i jakoś po niespokojnej nocy (niewiadomo, czy ze zmęczenia treningiem, czy ekscytacją wyjazdem) ciężko było wstać z łóżka. Perspektywa przygody jednak wygrała i po sekundzie wahania wyskoczyliśmy spod kołdry i zaczęliśmy szykować się na autobus, który miał nas zawieźć na lotnisko w Auckland.

Na lotnisku trzeba było odebrać karty pokładowe, postać w kilku kolejkach i próbować nie usnąć na stojąco. Podobny problem miały chyba stewardesy, które spóźniły się na nasz samolot i przez to startowaliśmy jakieś pół godziny po czasie. Całe szczęście po prawie roku spędzonym w Nowej Zelandii, do takich sytuacji podchodzimy z większym wyluzowaniem – it’s cool jak to mawiają kiwusi.

Trochę ponad 3 godziny w samolocie i mogliśmy cieszyć się widokiem Sydney z lotu ptaka. Znowu kilka chwil stania w kolejkach, aż w końcu mogliśmy zacząć szukać transportu do miasta. Postawiliśmy na pociąg, dzięki któremu w ciągu 20-30 minut mogliśmy już podziwiać znanym wszystkim widok: budynek opery oraz majestatyczny most Harbour Bridge.

opera

most

Okazało się, że trafiliśmy na pierwsze dni lata w Sydney, bo chmury na niebie nie było żadnej, słońce grzało, a termometr wskazywał powyżej 30 stopni. W kilkanaście minut obeszliśmy operę dookoła i szybko zrozumieliśmy, że mała ilość snu + podróż + plecaki + słońce + wysoka temperatura = potrzeba odpoczynku. Całe szczęście, że z budynkiem opery sąsiaduje ogród botaniczny. To tam znaleźliśmy schronienie pod ogromnym drzewem i po prostu leżeliśmy tam 2 godziny, pochrapując od czasu do czasu i przysłuchując się śpiewom ptaków.

ogrod

ogrodptaki

Po popołudniowym prysznicu wróciło nam trochę energii, więc postanowiliśmy zobaczyć jak wygląda opera i most Harbour Bridge przy zachodzącym słońcu. I cóż, nie da się ukryć, że centrum Sydney robi wrażenie swoich rozmachem i położeniem w zatoce – piękne widoki 🙂

operawieczorem

operakuba

mostwieczorem

Praktyczne informacje:

  • Jest kilka opcji płatności za transport publiczny w Sydney. Najbardziej opłacalnym i wygodnym sposobem jest karta Opal, którą dostaniecie na lotnisku, a także w punktach transportu miejskiego. Kartę Opal ładujecie (są do tego automaty na stacjach kolejowych), a później po prostu “odbijacie się” wchodząc i wychodząc do/z autobusu/pociągu/promu. Dodatkowo wykonując 8 przejazdów w ciągu tygodnia na karcie Opal, przez pozostałą część tygodnia jeździcie i pływacie za darmo (wyjątkiem jest powrót na lotnisko).
  • Koszt przejazdu lotnisko-centrum miasta to około 15 dolarów (korzystając z karty Opal).
  • Aby trafić do budynku opery kierujcie się na kolejową stację Circular Quay.
  • Sydney ma dość dobrze zorganizowaną komunikację miejską. Połączenia możecie sprawdzać tutaj. Jest też specjalna aplikacja na iPhona i na Androida.
  • Do opery można wejść, ale samemu nie dacie rady zwiedzić jej od środka. Można natomiast wykupić wycieczkę z przewodnikiem.
  • Na most Harbour Bridge można wejść i podziwiać Sydney z samego jego szczytu. Tutaj znajdziecie szczegóły.
  • Wstęp do ogrodu botanicznego jest bezpłatny.

You Might Also Like