Pierwsze dni w Auckland

Od środy poznajemy Auckland i trzeba przyznać, że coraz lepiej się orientujemy w tym mieście. Mieszkanie mamy w centrum, niedaleko portu i głównej ulicy handlowej, czyli Queen Street (taka poznańska Półwiejska, tylko dłuższa i z większą ilością sklepów). Pierwsze dni wykorzystaliśmy na wędrówki. W czwartek zawędrowaliśmy (dobre 10 km w jedna stronę) na plażę Mission Bay. Piasek nie tak biały jak nad Bałtykiem, ale słońce za to cieplejsze i przyjemny wiatr dający chwilę wytchnienia. No i woda bardziej słona chyba.
W piątek poznaliśmy lepiej centrum i poszliśmy zobaczyć miejsce, w którym będę pracował – dzielnica Grafton jest dużo spokojniejsza niż same centrum i wygląda, że miejscówka będzie w porządku. Tak się składało, że drugi stycznia u nich jest dniem wolnym od pracy, więc gdy szukaliśmy czegoś do jedzenie, to okazało się, że otwarte są tylko lokale Chińczyków i Turków, a wszystko inne pozamykane. Dopiero po jakichś dobrych dwóch godzinach poszukiwać trafiliśmy na kawiarnię, gdzie dostaliśmy rybę z frytkami. Wczoraj zrobiliśmy najdłuższą wycieczkę, bo przeszliśmy od jednego wybrzeża do drugiego (jakieś 15km), po drodze zaliczając dwa wulkany (Mt Eden z 50-metrowym kraterem! i One Tree Hill, na którym nie ma ani jednego drzewa), kilka parków (niesamowite drzewa tutaj mają!) i kilkadzisiąt owiec, które jak gdyby nigdy nic chodziły sobie po parku i zajadały trawę. Na drogę powrotną już nie starczyło nam siły i wracaliśmy atobusem. Dzisiaj już chill out i plażowanie, tym razem na Takapuna Beach.

Jest fajnie, miasto sympatyczne, ludzie mili i uśmiechnięci, słońce praży.

A tu kilka fotek:

1

2-1

4-1

5

Trzymajcie kciuki, żeby fajne mieszkanie udało nam się szybko znaleźć! 🙂

You Might Also Like