W krainie Saurona – Tongariro Northern Circuit Great Walk

Pierwszy piątek lutego, rozpoczyna się długi weekend, zaraz po pracy ruszamy na naszą kolejną przygodę, tym razem na Great Walka do parku narodowego Tongariro. Na sobotę plan mamy dość ciężki, bo wstać trzeba wcześnie, a przed nami ponad 8 godzin w trasie z pełnymi plecakami. Zatem pomysł na piątek jest prosty: kończymy pracę, pakujemy plecaki do samochodu, o 17:30 startujemy i przed 21:00 będziemy mogli już rozstawiać namiot w Whakapapa Village. Oczywiście jak to często z pomysłami bywa, ten nam zupełnie nie wypalił. Spod domu ruszyliśmy o 18-ej i okazało się, że połowa Auckland zrobiła dokładnie to samo i wszyscy chcieli wyjechać z miasta tą samą trasą. Efekt? 2 godziny staliśmy w korku, na miejsce dojechaliśmy po 23-ej, namiot musieliśmy rozstawiać po ciemku i w deszczu, a spać szliśmy po północy. Ech, życie podróżnika 🙂

Sobota przywitała nas deszczem, więc szybko spakowaliśmy namiot, wszamaliśmy tosty z masłem orzechowym, wypiliśmy ciepłą herbatę i ruszyliśmy w stronę naszego pierwszego noclegu w parku Tongariro, chatki Oturere. Po drodze prawie nie spotkaliśmy innych turystów, za to było mnóstwo wolnej przestrzeni, lasów i strumieni.

tongariro_1strumyk

tongariro_2sciezka

tongariro_3las

Po kilku godzinach trafiliśmy do Waihohonu Hut, gdzie można nocować, ale my ze względu na ograniczenia czasowe tę chatkę odpuszczaliśmy (dzięki temu całą trasę udało nam się zrobić w 3 dni zamiast 4). W Waihohonu zjedliśmy obiad, podsuszyliśmy nasze rzeczy, naładowaliśmy się słodką energią i ruszyliśmy w trasę. I tu zaczęły się schody, a w zasadzie góry, zmęczenie zaczęło dawać się we znaki i marzyliśmy już tylko o kawałku podłogi, na której moglibyśmy zasnąć. Na szczęście humor poprawiała pogoda, która zdecydowanie się polepszyła oraz widoki, bo chmury uciekły na bok i odsłoniły się okoliczne góry. Najcięższymi momentami były dwa znaki, jeden wskazujący 2km, drugi wskazujący 1km do naszego celu. Trasa między jednym znakiem, a drugim zajęła nam dobre 45 minut, więc przy znaku 1km wiedzieliśmy, że już jesteśmy tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Na szczęście sił nam starczyło, a na widok chatki Oturere na nasze twarze wskoczyły ogromne uśmiechy! Pozostało nam tylko zjeść kolację, wykąpać się w pobliskim strumieniu, posłuchać opowieści strażnika z chatki (np. o tym, co zrobić jeśli któryś z pobliskich wulkanów zdecyduje się w nocy wybuchnąć) i iść spać!

tongariro_4gora

tongariro_5chatka

tongariro_6wodospad

Niedziela, 06:05 rano, Danka jeszcze śpi, a u mnie dzwoni budzik – trzeba wstać, bo Bruce (nasz strażnik chatki) mówił, że przy chatce Oturere można doświadczyć najpiękniejszego schodu słońca w całym parku Tongariro. Nie przejmując się, że ciągle jestem w piżamie wsoczyłem w buty, zarzuciłem ciepłą bluzę i razem z aparatem wyskoczyłem na zewnątrz. I och! Warto było! Zarówno Mount Ngauruhoe (to ta góra grała Górę Przeznaczenia we Władcy Pierścieni!) jak i ośnieżona Mount Ruapehu idealnie pozowały do zdjęć przy wschodzącym słońcu!

tongariro_7wschod_namiot

tongariro_8wschod_pizama

Po chwilach zachwytu przyszedł czas na szybkie śniadanie i wyruszenie w trasę, bo pogoda zapowiadał się idealnie, więc szkoda było stracić tak piękny dzień. Naszym celem była kolejna chatka – Mangatepopo Hut. Aby tam dotrzeć musieliśmy przejść przez pustynię Rangipo (widoki jak z krainy Saurona, nic dziwnego, że to tutaj Peter Jackson zdecydował się tutaj kręcić Trylogię Pierścienia), wspiąć się na Czerwony Krater (1886 m.n.p.m), przejść obok “Góry Przeznaczenia” i zejść kilkaset metrów w dół obok skał wulkanicznych, strumieni i wodospadów.

tongariro_9a_przestrzen

tongariro_9gora

Punktem kulminacyjnym drugiego dnia były jeziora Emerald, które powalają swoimi kolorami (pochodzą one z minerałów wypłukiwanych z położonego wyżej Czerwonego Krateru). Smaczku dodawało wspinanie się obok nich w górę na krater po piasku połączonego z pyłem wulkanicznym, czyli dwa kroki w górę, jeden krok w dół. Była zabawa!

tongariro_10jezioro

tongariro_11jeziorka

Tongariro – Emerald Lakes

Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że okolice Emerald Lakes to miejsce przecięcia się Great Walka Tongariro Northern Circuit z najpopularniejszym w Nowej Zelandii jednodniowym szlakiem górkim Tongariro Alpine Crossing. Co to oznacza? Ano, jakieś tysiąc ludzi, których musieliśmy minąć. I tak jak pierwszego dnia wędrówki prawie nikogo na szlaku nie spotkaliśmy, tak drugiego dnia nie było mowy o chwili samotności.

Pod koniec wędrowania pogoda przypomniała sobie, że jesteśmy w górach i w mgnieniu oka cały dzień słońca zamienił się w ulewny deszcz, więc do Mangatepopo Hut dotarliśmy mokrzy. Chwili odpoczynku, ciepły obiad i zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie by tu się umyć. Strażnik z chatki poradził nam krótki spacer do ukrytego małego strumienia. Ukryty strumień? Nie było trzeba nas długo namawiać! Oczywiście woda była niemiłosiernie zimna, ale właśnie tego potrzebowały nasze zmęczone mięśnie 🙂

Wieczór znów spędziliśmy na opowieściach strażnika z chatki, Maorysa, który opowiedział nam wszystkie ludowe opowieści o Tongariro, pomodlił się do maoryskich bogów i zaśpiewał kołysankę. To od niego również dowiedzieliśmy się, że Tongariro było pierwszym parkiem narodowym w Nowej Zelandii i piątym na świecie. Przesympatyczny człowiek! Ale to jeszcze nie był koniec dnia, czekał na nas jeszcze zachód słońca!

tongariro_12zachod_namiot

tongariro_13zachod_chatka

Ostatni dzień to już krótki spacer (ok 2 godziny) z chatki na parking i powrót samochodem do domu. Trzeba przyznać, że cała wyprawa była niesamowitym przeżyciem! Park Tongariro powala swoją różnorodnością, zachwyca widokami, wzbudza respekt wielkimi wulkanami i pozwala spotkać wspaniałych ludzi (hitem i inspiracją był 70-letni prawnik z Kalifornii, który robił podobną trasę do naszej, ale on wędrował z własnym namiotem i kompasem)! Jeśli będziecie mieli okazję, to serdecznie polecamy Tongariro Northern Circuit (trasę na upartego da się zrobić w 2 dni), albo chociaż jednodniowy Tongariro Alpine Crossing (ale wówczas polecamy wcześnie rano wyruszyć, aby uniknąć tłumów) – niesamowite przeżycia gwarantowane!

tongariro_14przestrzen

tongariro_15las

Informacje praktyczne:

  • Tak jak na każdym Great Walku, noclegi w chatkach (oraz pod namiotem) trzeba wcześniej zarezerwować!
  • Nie wiecie co ze sobą zabrać na Great Walka? Sprawdźcie nasz poradnik!
  • W chatkach dostępna była woda pitna (deszczówka) oraz kuchenki gazowe, więc można było spokojnie przyrządzić sobie coś do jedzenia.
  • Pamiętajcie, że w chatkach w jednym pokoju zwykle śpi po kilka-kilkanaście osób, więc zawsze trafi się ktoś kto chrapie – weźcie ze sobą zatyczki do uszów! 😉
  • Jeśli zdecydujecie się na jednodniowy Tongariro Alpine Crossing, to z Whakapapa Village ruszają busiki, które podwiozą Was na strat trasy (parking Mangatepopo) oraz które później odbiorą Was z parku Ketetahi.
  • Trasę Tongariro Northern Circuit można łatwo rozszerzyć, chociażby o wspinaczkę na szczyt Mount Ngauruhoe (podobno można tam zobaczyć ludzi, którzy podobnie jak Frodo wrzucają pierścionki do krateru Góry Przeznaczenia) lub na górę Tongariro.
  • Więcej na temat Tongariro Northern Circuit przeczytacie w tej ulotce.

You Might Also Like

  • gratsy za pokonanie całego walku! wschód słońca i zdjęcia w piżamie przypomina nasz pobyt w mueller hut, kiedy też wyczłapałem się (razem z kilkunastoma innymi ludźmi) z chatki na przepiękny wschód. Wasza rozmowa ze strażnikiem Maorysem brzmi naprawdę super! w Auckland wypytam Was o te opowieści – mam nadzieję, że je pamiętacie 😀

    • trampkiwpodrozy

      Mueller hut jest na naszej liście, więc szykujcie swoje opowieści 😀