Jedziemy do Napier

W środę wybraliśmy się w odwiedziny do Chrisa, do Napier. Podróż o tyle ciekawa, że po pierwsze z Chrisem ostatni raz widzieliśmy się prawie 2-3 lata temu w Poznaniu. Po drugie, Napier jest pięknym miastem słynącym z budynków w stylu art deco, czyli jest co oglądać. Po trzecie, region Hawks Bay, w którym się znajduje słynie z dobrych win. No i co najbardziej ekscytujące, to była nasza pierwsza wyprawa autem, po lewej stronie drogi.
Na szczęście po wyjeździe z miasta na drogach w środowy dzień nie było za dużego ruchu, droga prosta z niewielką ilością skrętów w prawo – za to sporo rond.
W drodze odwiedziliśmy wodospad Huka (Huka Falls), który może nie jest bardzo wysoki, jednak ilość wody, która przepływa przez niego w ciągu sekundy jest naprawdę ogromna.

huka_map

hukafalls


Udało nam się też zobaczyć Craters of the Moon, który jest obszarem czynnym geotermicznie. Na dużym obszarze znajdują się liczne kratery, z których wydobywa się gorąca para, bulgocze woda i całość śmierdzi zgniłym jajkiem, co o dziwo sprawiło, że Kuba nieco zgłodniał…

creaters

creaters_para

Niedaleko znajduje się również farma krewetek, gdzie można sobie z łódki wyłowić krewetę, ale to już jak kto lubi – my się jakoś nie skusiliśmy.
Udało nam się też zatrzymać w Taupo, które znajduje się przy największym jeziorze w Nowej Zelandii.
taupo

Cała podróż z przystankami i zwiedzaniem zajęła nam prawie 8 godzin. Do Napier przyjechaliśmy koło 19, po kieliszku (lub dwóch…) wina i smacznym jedzeniu, zaczęliśmy szykować się do kolejnego dnia wrażeń.

Informacje:
Huka Falls – $0
Creaters of the Moon – $8/os. za 45min

You Might Also Like