„Ida”

W poprzenią środę miałam okazję uczestniczyć w projekcji filmu „Ida”. Pokaz odbywał się w tutejszej galerii sztuki (Auckland Art Gallery) i został zorganizowany przez Gazeta Polonia oraz Faculty of Design and Creative Technologies AUT i odbywał się pod patronatem Polskiej Ambasady w Wellington, honorowego konsula w Auckland i samej galerii.

Na pokaz filmu przyszło wiele znakomitych gości, m. in. sam Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej Nowej Zelandii, a także wielu innych zacnych gości.
Wszyscy wyglądali bardzo elegancko, więc ja w swojej bluzie z kapturem i blogowych trampkach czułam się nieco nieswojo. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że na wydarzenie biegłam prosto z pracy, więc czasu na przebranie się po prostu zabrakło.

Zapisując się na projekcję myślałam, że przyjdą na nią wyłącznie Polacy. Sama nie wiem dlaczego, skoro jesteśmy przecież w Nowej Zelandii i multikulturowość to tutaj coś normalnego. Było to o tyle zabawne, że okazywało się, że z Polakami rozmawiałam po angielsku, a np. z Holenderką witałam się po polsku.

Sala wypełniła się w całości i po kilku słowach przemówieniach Ambasadora Zbigniewa Gniatkowskiego, rozpoczęła się projekcja filmu.

Wiedziałam, że film nie będzie łatwy w odbiorze, ale zarówno zdjęcia jak i sama historia opowiedziana w filmie sprawiła, że film zapewne pozostanie na długo w mojej pamięci.
Główną bohaterką jest Ida, która na kilka dni przed złożeniem ślubów zakonnych zostaje wysłana do swojej ciotki. Pierwsze spotkanie Idy z jedyną żyjącą krewną to zderzenie dwóch światów: pobożnej Idy i „Krwawej Wandy” (ciotka to była prokurator powojennej Polski), która nie stroni od wszelkich uciech życia. Od Ciotki Ida poznaje prawdę o swojej rodzinie i żydowskim pochodzeniu, a także stara się odkryć prawdę o tym jak zginęli jej rodzice i gdzie są pochowani.

Nie jest to film opowiedziany wprost jak większość współczesnych amerykańskich produkcji. Każda postać pojawiająca się na ekranie ma swoją własną historię, każda musiała zmierzyć się z decyzją, która zaważyła lub zaważy na życiu jej i jej bliskich.

Film zdecydowanie polecam, choć nie jest to film lekki. W Polsce zbliża się jesień, więc jeśli jeszcze nie oglądaliście „Idy” to będzie to doskonały czas by na spokojnie usiąść w fotelu (z kieliszkiem wina) i spędzić czas w towarzystwie wyjątkowego filmu.

Poniżej trailer, a TU znajdziecie link do jednej z wielu recenzji :

You Might Also Like