Gdzie na wino w Nowej Zelandii?

Jeszcze zanim przylecieliśmy do Nowej Zelandii, to byliśmy wielkimi fanami wina. Nasze pierwsze wspólne trampkowe podróże prowadziły nas do Toskanii, Ruedy, Wachau, Mozeli, Szampanii, a w podróż poślubną pojechaliśmy przecież do Prowansji. Zresztą od 7 lat Kuba prowadzi bloga winnego, nic więc dziwnego, że również w Nowej Zelandii prawie każdy nas wyjazd łączy się z wizytą w winnicach. Które miejsca zatem warto odwiedzić i czego spróbować? Oto przewodnik dla Was!

Zacznijmy od tego, że Nowa Zelandia jest stosunkowo młodym winiarsko krajem. Co prawda już w XIX wieku produkowano tutaj wino, jednak dopiero w latach 80-tych XX wieku przemysł winiarski zaczął się prężnie rozwijać, a nowozelandzkie wina zostały uznane na rynkach międzynarodowych. A wszystko to za sprawą wina Cloudy Bay Sauvignon Blanc. I to właśnie szczep Sauvignon Blanc, wywodzący się oryginalnie z francuskiej Doliny Loary, jest znakiem rozpoznawczym dla Nowej Zelandii i stanowi prawie 60% wszystkich upraw. Zatem, jeśli chcecie spróbować typowe nowozelandzkie wino to sięgajcie po Sauvignon Blanc właśnie. Szukajcie butelek z najświeższych roczników (obecnie 2016 i 2015) i pamiętajcie, aby je dobrze schłodzić! A czym pachnie i smakuje tutejszy Sav? Owocami tropikalnymi, agrestem, marakują, świeżo ściętą trawą, grejpfrutem, cytrusami i białą porzeczką. Jeśli do tego dodacie wysoką kwasowość tych win, to otrzymacie idealnego kompana na upalne popołudnia i wieczory.

A gdzie najlepiej spróbować Sauvignon Blanc? Największym obszarem uprawy Sava jest Marlborough, czyli północno-wschodnia część wyspy południowej. Spróbujcie tam odwiedzić te winnice: Huia, Saint Clair, Cloudy Bay, Fromm, Framingham. Marlborough to jednak nie tylko Savy, ale również wyśmienite Pinot Gris, Rieslingi oraz Pinot Noir.

Skoro jesteśmy już na wyspie południowej to nie możemy nie wspomnieć o Centralnym Otago, które znajdziecie w okolicach Queenstown. Centralnego Otago to królestwo czerwonego szczepu Pinot Noir, który daje wina przepełnione aromatami wiśni, czereśni, śliwek, mokrej ziemi i ogniska. Są to zwykle wina lekkie, eleganckie i wielowarstwowe, które idealnie pasują do jagnięciny. Producenci do których warto zajrzeć to: Valli, Mount Edward, Felton Road, Quartz Reef i Gibbston Valley.

A co ma do zaoferowania wyspa północna? Dwa najważniejsze regiony to Hawke’s Bay oraz Martinborough. Ten pierwszy to królestwo czerwonych Syrah, Merlota i Cabernet Sauvignon, a także białych Chardonnay i Viognier. Zarzyjcie tam do Craggy Range, Mission Estate oraz Elephant Hill. Martinborough to natomiast maciupeńki region (1% całej produkcji Nowej Zelandii), oddalony jakieś 2 godziny drogi na północ od Wellington. Napijecie się tutaj jednych z najlepszych Pinot Noir i Rieslingów. Spróbujcie odwiedzić Ata Rangi, Escarpment oraz Dry River.

Jeśli nie planujecie podróży w okolice żadnego z powyższych regionów, a będziecie za to w Auckland, to zdecydowanie warto wybrać się promem na wyspę Waiheke i odwiedzić którąś z tamtejszych winnic. Spróbujecie tam wspaniałych kupaży Cabernet Sauvignon z Merlotem, a także pysznych Syrah i Chadonnay. Waiheke to taki mały winiarski raj dla mieszkańców Auckland. Winnice warte odwiedzenia: Stonyridge, Man o’ War, Goldie, Cable Bay.

Na koniec kilka praktycznych porad, jeśli faktycznie będziecie planowali odwiedziny w winnicach:

  • Część winnic na swoich stronach internetowych pisze w jakich godzinach ma otwarte sale degustacyjne (tzw. cellar door). Warto to sprawdzić wcześniej, aby nie odbić się od drzwi. Warto również wcześniej przedzwonić lub napisać maila i uprzedzić, że planujecie się pojawić.
  • W niektórych miejscach za degustacje trzeba zapłacić kilka dolarów. Często jednak degustacja jest darowa przy zakupie dowolnej butelki wina. Są oczywiście też miejsca, gdzie degustacje są całkowicie darmowe 🙂
  • Koniec marca i kwiecień nie są dobrymi momentami na wizyty w winnicach. Jest to czas zbiorów i większość winnic (szczególnie tych małych) nie będzie w stanie Was ugościć.

Na zdrowie! ??

 

You Might Also Like