Dunedin, czyli plaża z tunelem i najbardziej stroma ulica na świecie!

Jaka pora roku jest najlepsza na planowanie podróży? Zima oczywiście! Na zewnątrz wieje chłodem, pada deszcz, nie chce się wychodzić, więc w ramach szukania ekscytacji trzeba spojrzeć na mapę, otworzyć notatnik z marzeniami i zacząć kupować bilety! I właśnie to zrobiliśmy w zeszłą niedzielę – zaczęło się niewinnie od rezerwacji lotu na naszą rocznicę ślubu, która przypada we wrześniu, a później poszliśmy za ciosem i zarezerwowaliśmy też miejsca w samolocie na okolice Sylwestra! W ten oto sposób najbliższe pół roku będzie wypełnione podróżami do Sydney, Tekapo, Taupo, Queenstown, Mount Cook Village i Dunedin. A to tylko plan ramowy, bo szczegóły jeszcze musimy ustalić. Na szczęście trochę czasu jeszcze mamy.

Całe to planowanie sprawiło, że zorientowaliśmy się, że mamy w naszym fotograficznym pamiętniku sporo ukrytych zdjęć i nieopowiedzianych historii. Czas zacząć nadrabiać zaległości, aby później było można na bieżąco relacjonować  trampkowe przygody. Zaczynamy od Dunedin, bo to właśnie stamtąd będziemy wracać z naszego sylwestrowego wypadu w przyszłym roku.

Dunedin (czytaj Deniden) to jedno z najstarszych miast Nowej Zelandii, przez długi czas będące największym miastem południowej wyspy. Teraz mieszka tam niecałe 200 tysięcy osób i w dużej mierze jest to miasto studenckie. My na  zwiedzanie mieliśmy jeden dzień (od poranka do wieczora), więc ograniczyliśmy się do najciekawszych dla nas miejsc. Zaczęliśmy od najbardziej stromej ulicy na świecie! Jeśli byliście kiedyś w San Francisco i myślicie, że tamtejsze ulice są strome, to musicie spróbować podejść pod ulicę Baldwin Street w Dunedin. Ulica ma 350 metrów, a jej nachylenie sięga 35%! Trzeba przyznać, że wspinanie się pod górę sprawiło nam sporo radości 😀

Druga atrakcja miasta to przepiękny dworzec kolejowy. Dworzec, który zachwyca zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, drugiego takiego w Nowej Zelandii na pewno nie znajdziecie!

Centrum miasta ułożone jest w kształcie ośmiokąta, znajdziecie tam piękną katedrę, mnóstwo barów i restauracji. Nas jednak ciągnęło do natury i postanowiliśmy odwiedzić też Tunnel Beach, która znajduje się około 7 kilometrów na południowy-zachód od miasta. Była to chyba największa niespodzianka w całej podróży po południowej wyspie! Bo tak jak wiedzieliśmy, że Milford Sounds, Queenstown, Wanaka i inne miejsca będą wspaniałe i poniekąd na ich urok byliśmy przygotowani, to piękno Tunnel Beach zaatakowało nas znienacka! 😎 Fantastyczne klify to tylko część historii tej plaży! Możecie bowiem się zastanawiać skąd to miejsce wzięło swoją nazwę?! Otóż, pod koniec XIX wieku mieszkający w pobliżu nowozelandzki polityk, postanowił wykuć w skale przejście na plażę dla swojej rodziny. I w ten oto sposób pokonując 72 schody w wąskim tunelu można zejść do małej, lecz ślicznej plaży 🏖

Pięknie, prawda? Już nie możemy się doczekać jak zawitamy tam w styczniu, aby jeszcze lepiej poznać piękno półwyspu Otago!

 

You Might Also Like