Danka robi mule!

Jak pierwszy raz wspomniałem Dance, że chce zrobić w domu mule na sobotni obiad, to spojrzała na mnie jak na obłąkanego. Że co? spytała, Chcesz te śmierdzioszki przynieść do naszego domu? dodała. Przytaknąłem i obiecałem, że ona nie będzie musiała ich dotykać i że ja wszystkim się zajmę. Więcej o mojej przygodzie z mulami przeczytacie na winnym blogu.

mule

Ten wpis jest jednak o tym jak jakiś miesiąc później przekonałem Dankę, żeby to ona przygotowała mule. Zaczęło się od tego, że całą sobotę padał mocny deszcz, więc nikomu z nas nie chciało się wychodzić z domu na targ rybny. W końcu głód mnie przemógł i mimo rzęsistego deszczu pobiegłem na targ i przyniosłem do domu jakieś 2 kilogramy muli. Danka była wniebowzięta i od razu zabrała się do pracy. Umyła i wyszorowała mule, wrzuciła je do garnka, a na koniec dodała wino i zioła.

mule1

mule2

Tym razem postanowiliśmy zrobić mule w sposób klasyczny, czyli w białym winie, tzw. mule po marynarsku (przy okazji pozdrawiamy wszystkich marynarzy i żeglarzy).

mule4

Mule wyszły przepyszne, ich dość charakterystyczne mięso świetnie się komponowało z białym winem i ziołami. PYCHA!

You Might Also Like