Rugby NZ vs AUS

Tak jak Europa żyje meczami piłki nożnej, kolejnymi sezonami Ligi Mistrzów czy Mistrzostwami Europy i Świata, tak w Nowej Zelandii istnieją praktycznie dwa liczące się sporty: latem krykiet, a zimą rugby.
To właśnie na mecz rugby udaliśmy się 15 sierpnia. Bilety kupiliśmy już w maju poprzez klub pracowników w Kuby firmie. Nie wiedzieliśmy nawet kto będzie grał, ale być w Nowej Zelandii i nie uczestniczyć w meczu rugby byłoby niemałą profanacją.

Ku naszemu zaskoczeniu i wielkiej radości, mecz na który mieliśmy bilety okazał się nielada gratką. Otóż, 15 sierpnia na stadionie niedaleko Mt Eden na murawie spotkały się drużyny Nowej Zelandii (zwanej All Blacks) oraz Australii (Wallabies).
Jak wiadomo Nowozelandczycy kibicują jedynie dwóm drużynom: swoim All Blacks, których uwielbiają oraz każdej drużynie, która gra przeciwko Australii.
Czekało nas zatem spore widowisko. Mecz był rozgrywany w ramach zawodów o Bledisloe Cup, który co roku od około 80 lat rozgrywany jest między drużynami Nowej Zelandii i Australii. Co ważne od 2003 roku, Puchar nieprzerwanie dzierżą w swoich rękach All Blacks!

teamMain_AllBlacks

Na mecz rugby składają się dwie połowy po 40 minut oraz przerwa. Nie ma tu tak długich zastojów jak w przypadku piłki nożnej, no chyba, że jakiemuś zawodnikowi przytrafi się jakiś naprawdę niefortunny wypadek. Obserwując grę z zewnątrz można odnieść wrażenie, że sport jest dość brutalny, no cóż możemy tylko powiedzieć, że to nie jest tylko wrażenie. To co działo się na boisku mogę odnieść chyba tylko do meczu hokeja, gdzie zawodnicy wpadali na siebie, koziołkowali i padali na lód, z tą tylko różnicą, że hokeiści mają na sobie sporą liczbę ochraniaczy. Rugbiści takich zabezpieczeń nie posiadają. W zasadzie stroje mają identyczne jak piłkarze, tylko, że rugby jest sportem znacznie bardziej kontaktowym. Niejeden zawodnik miał na głowie „kask” świadczący o niedawnym wstrząśnieniu mózgu.

Przygotowanie do meczu rozpoczęliśmy w siedzibie firmy Kuby, która zapewniła nam drinki i ciepły posiłek w postaci pizzy. Najedzeni i w dobrych humorach około 18:30 całą grupą ruszyliśmy spokojnym spacerem na stadion. Ludzi było naprawdę sporo, ale płynnie, bez przeszkód i przepychanek trafiliśmy na nasze miejsca. Okazało się, że siedzimy naprawdę blisko murawy, tym bardziej wyczekiwaliśmy rozpoczęcia meczu.
Ten rozpoczął się hymnem obu drużyn oraz tym na co czekaliśmy – tradycyjnym maoryskim tańcem haka. Trzeba przyznać, że taniec budzi prawdziwy respekt. Dla niektórych zwłaszcza miny (wytknięty język i wybałuszone oczy), które przybierają tańczący mogą wydawać się śmieszne, pamiętać jednak należy, że dla Maorysów to jest naprawdę ważna sprawa, wiążąca się z wiarą i tradycją i w żadnym wypadku nie można się śmiać!

teamMain_MaoriAllBlacks

Pierwsze punkty w meczu zdobyła Australiia, jednak All Blacks bardzo szybko nadrobili straty i co tu dużo mówić odstawili Kangury. Druga połowa to już kompletna dominacja Nowozelandczyków. My cieszyliśmy się ogromnie, bo All Blacks atakowali po stronie boiska, gdzie siedzieliśmy my, więc wszystkie akcje, przyłożenia i wykopy widzieliśmy doskonale. Emocje były niesamowite, okrzyki radości, oklaski, pomruki niezadowolenia czy westchnienia współczucia, gdy jakiś zawodnik doświadczył niemiłego spotkania z przeciwnikami. Cały stadion żył tym co działo się na boisku!

Beautiful match! #congratulations #allblacks #nz #great #win #celebrating #auckland

Film zamieszczony przez użytkownika Danka Jurkiewicz (@danka_jurkiewicz)

Na nas największe wrażenie robiło wyrzucanie zawodnika w góre przez kolegów z drużyny by przejąć piłkę oraz element scrumowy, w którym to zawodnicy obu drużyn przepychali się wzajemnie by zdobyć piłkę.

Możemy z dumą powiedzieć, że doświadczenie meczowe mamy zaliczone w 100%: mecz rugby z drużyną All Blacks, wygrana naszej drużyny oraz oczywiście nie obyło się bez tradycyjnego hot doga oraz weadges (takie frytki tylko z tutejszego ziemniaka – kumary). Do tego wszystkiego mecz był pamiątkowy, bo był ostatnim dla jednego z ulubionych zawodników Nowozelandczyków – Richie McCaw.

Pomimo, że na stadionie było ponad 45 tys kibiców, wszyscy opuścili stadion bez większego tłoku i żadnych nieprzyjemnych akcji, a komunikacja miejska w żadnym momencie nie ucierpiała.
Bawiliśmy się przednio i mamy nadzieję, że to jest dopiero początek naszej przygody z rugby!

rugby

You Might Also Like